Menu

Spalony na niebieskiej

Hokej na lodzie od San Jose po Władywostok ze szczególnym uwzględnieniem od Morza do Tatr .

Waszyngton w finale ligi po 20 latach.

futbolbezprzerwy

Czy to możliwe, żeby zawodnik, który zagrał 11 razy w meczu gwiazd i 3 razy zgarnął nagrodę dla MVP sezonu, nigdy nie zagrał w finale Pucharu Stanleya? A jednak, Alex Ovechkin, bo o nim mowa dopiero w swoim trzynastym sezonie w Nhl wraz z Washington Capitals zdołał awansować do finału ligi.


Kapitan Stołecznych, wczorajszego wieczoru, w siódmym, decydującym meczu w finale Konferencji Wschodniej, potężną bombą na samym początku spotkania dał swej drużynie prowadzenie i zarazem sygnał do ataku. I ipodobnie jak w poprzednim pojedynku tych drużyn Capitals nie dali szans Błyskawicom na rozwinięcie skrzydeł.

Duży udział miał w tym również Braden Holtby, bramkarz gości z Waszyngtonu, który zaliczył
drugie z rzędu czyste konto. Dwie bramki z kolei dorzucił Szwed Andre Burakovsky, rozgrywający również świetne zawody. Pierwszą swoją bramkę wypracował sobie sam, ogrywając Dana Girardiego. Natomiast wynik na 4:0 ustalił inny Szwed Niklas Backstroem.


"Czekaliśmy na to długi czas. (...) Teraz będziemy się starali zrobić wszystko, aby dokonać czegoś wyjątkowego dla nas, dla drużyny i dla miasta." Tak emocjonalnie wypowiadał się, tuż po zakończeniu meczu, właśnie strzelec ostatniej bramki wieczoru. Emocji nie kryli również Aleksander Owieczkin czy asystujący przy jego golu Jewgienij Kuzniecow.


W Waszyngtonie trwa więc euforia, natomiast w Tampa rozczarowanie. Ciężko uwierzyć, że tak świetnego sezonu Błyskawice nie ukoronują choćby grą w finale Pucharu Stanleya. I choć wiele ekip udział w finale konferencji wzięłoby w ciemno, to dla zespołu Jona Coopera nie jest to szczyt marzeń. Do osiągnięcia tego szczytu zabrakło zdecydowanie skuteczności na co zwrócił uwagę kapitan Lightning Steven Stamkos.

Chciałoby się rzec, że gdy nie wygrywasz 4:2, to przegrywasz 3:4. Taki był właśnie przypadek ekipy z Florydy, która nie potrafiła powstrzymać rozpędzonego "Oviego" i spółki i w dwóch decydujących meczach zdecydowanie zawiodła.
A Stołeczni zagrają w finale ligi po raz pierwszy od 1998 roku. Tam czekają na nich już Złoci Rycerze z Las Vegas. Pierwszy mecz już w poniedziałek.

© Spalony na niebieskiej
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci